22:17. Wcześnie. Jak na mnie wcześnie. W wakacje na spoczynek przyszedłby czas za jakieś sześć godzin. Teraz- tik, tak.. tik, tak... Ale że większość chłopa na tej Ziemi stwierdziłoby, że jest "noc", przyszedł czas na schizy... Żaden odchył spowodowany środkami odurzającymi... Gorzej.
Mózg się budzi.
Po całym dniu słuchania nauczycieli, znajomych i mojej osoby mózg postanowił wstać. Dzień dobry Panie Mózgu! A w zasadzie dobrej nocy.
Jako ulubioną porę doby obrałam sobie noc. Ta cudowna czerń, ta wyjątkowa cisza... I ten niewysłowiony natłok myśli! Te dobre omijam, są zbyt naturalne. Te złe? Po kilkunastu latach (jednak krótkim stażu) nie robią już takiego wrażenia. Można by je podkręcić/nasycić muzyką. Jednak dźwięk w komputerze jest raczej niemy. W takim razie pozostaje się skupić na tych neutralnych. Nie są złe, nie są dobre... Więc są dziwne. I nakazują mi działać dziwnie. Wykonywać całkowicie niepotrzebne ruchy. Miotać się od prawej strony biurka do lewej. Mój Boże kochany! Jakże niedoskonałą i zmienną mnie stworzyłeś. W szkole- debil, w nocy- schizol. Stuk, stuk. Klawiatura jest głośna. Zamiast boskiego głosu Molko, słucham klawiatury. A to wszystko dlatego...
że mózg pracuje już pełną parą.
Oto wprowadzenie do MOICH SCHIZ.

Wprowadzenie do 'MOICH SCHIZ' brzmi interesująco xD hm. przeczytam następna notkę ;D
OdpowiedzUsuń