czwartek, 28 stycznia 2010

Muzyczna chujoza.

Była moda na disco, była na techno, była na rap i była na pop. Wszystkie zdychały wyśmiane. Zdychały trendy, nie muzyka i nie słuchacze. Teraz narodziło się grono wszędobylskich metalowczyków. I okey, bo nie jest to zła muzyka. Ale należałoby pamiętać, że 5 minut metalu tez minie. I troszkę niefajnie jest myśleć, że skoro się ma taki, nie inny gust muzyczny jest się lepszym. Dawniej mówiono, że o gustach się nie dyskutuje, teraz gust może być powodem do dyskryminacji. Swoją drogą, dowiaduję się, że coś ze mną nie tak skoro lubię i słucham trzech skrajnie różnych gatunków. No tak- więc to jest mój list pożegnalny, bo z wcześniej wymienionego powodu idę skoczyć moje życie. Skoro moje gusta są nie tak, to przecież nie będę chwastem w świecie muzycznym.


Za bardzo lubię muzykę, której słucham, żeby ograniczać się tylko do jednego gatunku.

wtorek, 26 stycznia 2010

Psychopatyczny wróg.

Odurza, mami, daje odczucie nadnaturalności, kręci i jest bardziej namiętny niż najlepszy kochanek. Wie, że Go nienawidzisz, przyciąga coraz mocniej. Owinął Cię wokół swojego nieistniejącego palca. Pewny siebie i chory. Reżyser obrazów, uczuć, euforii i strachu. Kocha oplatać twoje marne ciało- zbudowane z twardych kości i mięśni, które jednak z niewidzialnym wrogiem nie wygra. Pieści Cie bólem, pieści Cię urojeniem. Szepcze do ucha, mruczy, wiąże i topi w kotle wypełnionym amnestią. Nienawidzisz Go kochać, kochasz Go nienawidzić. Jednak bierzesz, wyzwalasz jego duszę z małej cząsteczki.


Zamkniemy twoje psychopatyczne macki w recepcie.

niedziela, 24 stycznia 2010

180°

Jest się jeszcze młodym, więc można się zmienić w kilka miesięcy, a nawet tygodni. Ale mnie samą zdumiewa przedarcie się przez własną dziecinność, anty-moralność i głupotę.
Wszystko w tym roku jest inaczej, niż miało być. Szczypta zaskoczenia- jak życzyłam sobie samej na nowy rok. Można powiedzieć, że osiągnęłam nirwanę. Nie żeby miało to coś wspólnego ze szczęściem, bo pojęłam w końcu, że ono nigdy nie nadejdzie. Osiągnęłam nirwanę nawrócenia na naukę moralistów i idealistów. OŚWIECENIE- tak to można nazwać. Jestem jak dziecko, lub jak starzec- nie zależy mi już na czymś, co można dotknąć, zmaltretować i wykorzystać- spokój (spokój, czyli boska namiastka szczęścia) jest dla mnie najważniejszy. 
Kilka miesięcy, a jednak tak wiele nowych poglądów ukształtowało się w mojej głowie.




Zrozumiałam.
Teraz wiem więcej.