niedziela, 24 stycznia 2010

180°

Jest się jeszcze młodym, więc można się zmienić w kilka miesięcy, a nawet tygodni. Ale mnie samą zdumiewa przedarcie się przez własną dziecinność, anty-moralność i głupotę.
Wszystko w tym roku jest inaczej, niż miało być. Szczypta zaskoczenia- jak życzyłam sobie samej na nowy rok. Można powiedzieć, że osiągnęłam nirwanę. Nie żeby miało to coś wspólnego ze szczęściem, bo pojęłam w końcu, że ono nigdy nie nadejdzie. Osiągnęłam nirwanę nawrócenia na naukę moralistów i idealistów. OŚWIECENIE- tak to można nazwać. Jestem jak dziecko, lub jak starzec- nie zależy mi już na czymś, co można dotknąć, zmaltretować i wykorzystać- spokój (spokój, czyli boska namiastka szczęścia) jest dla mnie najważniejszy. 
Kilka miesięcy, a jednak tak wiele nowych poglądów ukształtowało się w mojej głowie.




Zrozumiałam.
Teraz wiem więcej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz